Co, gdzie i jak – czyli moje potyczki w ebiznesie

Autor wpisu: dnia 8 lutego 2011 w kategorii E-biznes | 10 komentarzy

Stało się. W końcu ruszyłem z blogiem, w którym będę opisywać swoje poczynania w biznesie internetowym. Nie będzie tu żadnej ściemy, tylko krok po kroku co robiłem oraz co będę robił, aktualnie w celu zarabiania w Sieci. W sumie chciałem później uruchomić tego bloga, ale z pewnych względów stało się to wcześniej. Jest to wpis właściwie powitalny, więc za dużo tu nie napiszę. Z resztą na tym blogu będę stosować jedną podstawową zasadę: jeśli nie mam o czym pisać, to nie piszę. Proste, prawda? Nie mam zamiaru lać tu wody, więc, jeśli nic ciekawego nie będę miał do przekazania, to nie będę pisać. Jednak na brak treści jak na razie nie będziesz narzekać. W końcu mam wiele z przeszłych zdarzeń do napisania. Ciężko mi także określić systematyczność wpisów – mam różne inne projekty, a tu na blogu mógłbym cały czas pisać 😉

Co znajdziesz na blogu? Hmm… w sumie zerknij na stronę o blogu – tam co nieco wyjaśniłem.

Czas przeszły na blogu

Na blogu generalnie będę używał sformułowań w czasie przeszłym, gdyż wszystko co będę opisywać już miało miejsce. Gdy dojdę do momentu, w którym aktualnie się znajduję ze swoimi ebiznesami to… także będzie czas przeszły 🙂 W końcu zawsze wpis jest trochę po czasie zdarzenia.

Początki ebiznesu

Moje początki mogą z pewnością nieco nudzić wyjadaczy – wiadomo. Na początku wiele się nie dzieje i jest to dosyć standardowa ścieżka, którą podążało i podąża wielu początkujących ebiznesmanów. Może być także trochę śmiesznie. Nie zawsze na początku wszystko wychodzi tak, jak byśmy tego chcieli. W miarę możliwości i pamięci będę starał się operować konkretnymi datami i okresami. Choć w sumie tak sobie teraz myślę, że z datami może być całkiem łatwo – wszak rejestratorzy domen mają pokazane daty rejestracji 😉

Posty mogą być czasami krótkie. Tu również patrze przez pryzmat przydatności, bo po co mam 2 zdania rozbudowywać do kilku większych mówiących to samo. Ok… wiem po co mógłbym to robić, ale postaram się tego unikać. Jeśli nie wiesz po co, to dowiesz się w którymś z dalszych wpisów 😉

Dobra, koniec wstępu, i tak wyszedł rozwlekły. Następny post będzie już typowo początkiem mojej drogi w ebiznesie.

10 komentarzy dla“Co, gdzie i jak – czyli moje potyczki w ebiznesie”

  1. Marek pisze:

    Kurcze, czytam Twoje wpisy i czuje sie jakbym czytał swoją własną historię 🙂 Czasem zastanawiam sie czy idę właściwą ścieżką, ale widzę, że innej właściwej nie ma. Jedyną różnicą jest to, ze podarowałem sobie książki na rzecz kursów video. Troszkę lepiej mi się w ten sposób pracuje – oglądam i jednocześnie robię to co oglądam, książki pdf w międzyczasie jako uzupełnienie wiedzy.
    Pozdrawiam 🙂
    Marek Makarewicz

    • Paweł Landzberg pisze:

      Nie ma co ukrywać, że zawsze trzeba się rozwijać. Jeśli się niczego nie uczymy i nic nie umiemy to nawet najdoskonalszy produkt nie uda nam się sprzedać w Internecie. Chyba, że mamy grubą kasę, aby wszyscy robili brudną robotę za nas. Ale jak pewnie zdążyłeś zauważyć, ja zaczynałem od zera, tak jak wiele osób, które osiągnęły, osiągają i osiągną sukces w Internecie 😉

      W tamtym czasie to jeszcze nie miałem pojęcia, że w Sieci jest tyle wartościowych kursów wideo czy to darmowych czy płatnych. Książki drukowane też mają swoje zalety, ale mają też wady oczywiście.

  2. Urszula pisze:

    Czytając o początkowych Twoich porażkach,poprawił mi się odrobinę nastrój.To nie złośliwość,masz taki precyzyjny sposób wyrażania i tak logiczny sposób myślenia a u mnie jest całkiem odwrotnie więc jak zaliczę pierwszy falstart to będzie pociecha że lepszym też to się zdarzało.Pierwszy mój twór ujrzał światło dzienne dwa dni temu a ja nie będę spała przez tydzień.

    Pozdrawiam serdecznie
    Urszula.

    • Paweł Landzberg pisze:

      Każdemu zdarzają się błędy i nie wypały. Mniejsze lub większe, ale zawsze. Mam nadzieję, że twój pierwszy twór będzie strzałem w dziesiątkę 😉

  3. Urszula pisze:

    Dziękuję za nadzieję,może i mnie się troszkę jej udzieli.Do jesieni będę się uczyć,a potem spróbuję jeszcze raz.Pięknie dziękuję za udzielone mi lekcje,będę do nich wracać jeszcze nie raz a jest do czego.W tych lekcjach jest zawarta czysta wiedza i same konkrety,szczerze podziwiam.Ja nawet komentarzy nie umiem poprawnie pisać.

    Pozdrawiam Urszula.

    • Paweł Landzberg pisze:

      Spokojnie, wszystkiego można się nauczyć. Wystarczy poświęcić trochę czasu, uczyć się i próbować 🙂 A z komentarzami radzisz sobie przecież świetnie 🙂

  4. Urszula pisze:

    Pawle,dzięki za przypominacza jest świetny.Zainstalowałam i klikam codziennie. Już po północy, pozwól że złożę Ci życzenia. Wesołych i pogodnych Świąt w gronie rodzinnym i sukcesów w pracy.Pozdrawiam Urszula.

  5. Pawle, poznaliśmy się gdzieś na forum, chyba były to i moje i Twoje początki, ale muszę przyznać – Mam wrażenie – Widzę, że zaszedłeś dalej ode mnie. Odkryłam, jak myślę dlaczego. Ja się dłużej ukrywałam pod nickami i co gorsze wydawało mi się, że wszystko w biznesie zrobię sama 🙂 – Skoro wszystkiego sama się uczyłam. Okazało się, że do zdobywania wiedzy trzeba mieć kontakt z ludźmi, choćby po to by od nich się uczyć, bo sami możemy nauczyć się tylko do pewnego etapu. W efekcie diś uczę się także od Ciebie (wide posty u Pawła Krzyworączki) choć z odszukaniem Twojej strony z podobnymi treściami, nie wiedzić dlaczego niałam problemy. Gratuluję Pawle postępów 🙂

    • Paweł Landzberg pisze:

      Pamiętam nawet na jakim forum 😉 Cóż, na tym blogu nie widać mojej działalności – po prostu jej już nie przedstawiam, bo nie chcę. Niemniej podpowiem, że trzeba inwestować nie tylko swój czas, ale także pieniądze, aby był efekt, bo samemu to można się zarobić, a efekt będzie i tak słaby. Życzę powodzenia w biznesie!

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *