Fora internetowe – pierwsze działania marketingowe (budowanie wizerunku)

Połowa września 2008 roku. Postanowiłem poszukać jakieś fora internatowe, które miały spełniać 2 zasadnicze cele. Pierwsze było budowanie mojego wizerunku jako eksperta w dziedzinie szeroko pojętego ebiznesu i marketingu internetowego. W sumie to za dużo powiedziane „eksperta”. Napisałem tak, bo to ostatnio takie modne słowo. Ekspertem nie uważam się w żadnej dziedzinie. Po prostu czasem coś napiszę lub doradzę i czasami te moje starania są dla kogoś przydatne. Niemniej jednak już w tamtym czasie chciałem zacząć udzielać się na forach. Jeśli miałem coś sensownego do napisania, to pisałem. To oczywiście procentuje do dzisiejszego dnia. W końcu udzielanie się na forach jest jednym z prostych, a zarazem skutecznych form promocji. Tylko trzeba to robić umiejętnie. Mnie osobiście czasem aż krew zalewa jak niektórzy promują swoje usługi i produkty na forach. Zapewne stworzę o tym kiedyś jakiś kurs.

Czytaj dalej...

Serwis z dowcipami – pierwszy projekt ebiznesowy

Mając już jakąś wiedzę z zakresu tworzenia stron internetowych, ebiznesu i emarketingu wraz z początkiem września 2008 roku postanowiłem wymyślić jakiś biznes. Przeglądając różne strony w Internecie wpadłem na stronę z dowcipami. Nie wiem może wcześniej miałem ją w zakładach, ale tak się jej przyjrzałem i stwierdziłem, że warto by zrobić coś na wzór tej strony. W sumie dosyć fajny biznes – pisze się jakieś dowcipy usłyszane skądś, inni użytkownicy dodają swoje. Po rozwinięciu serwisu mógłbym umieścić reklamy i żyć sobie spokojnie. Zacząłem opracowywać nową stronę. Co ciekawe nadal lokalnie, bo nie miałem jeszcze serwera ani nic 😉

Czytaj dalej...

Biznes i marketing internetowy – nauka podstaw i zagadnień zaawansowanych

Po nauce tworzenia stron w mojej drodze w biznesie internetowym przyszedł czas na zdobywanie wiedzy z zakresu szeroko pojętego ebiznesu oraz emarketingu. Właściwie zainteresowałem się tym, bo w empiku obok pozycji dotyczących tworzenia stron były różne z zakresu zarabiania w Internecie. Nie chcę Cie zanudzać każdą publikacją w osobnych wpisach. Stwierdziłem, że lepiej ogarnę te bardziej znaczące w jednej notce. Z tego też względu ten tekst będzie dłuższy 😉 Tak się zastanawiam czy pisać o wszystkich materiałach z jakich korzystałem i  z jakich się kształciłem, bo w późniejszym okresie dosyć sporo tego było tego z różnego typu serwisów tematycznych, kursów, szkoleń.  Poza tym nie pamiętam wszystkich miejsc, z których czerpałem wiedzę. Hmm… pomyślę nad tym, bo nie chcę Ci przynudzać.

Książki, które chce Ci pokrótce przedstawić czytałem mniej więcej od lipca do grudnia 2008 roku. Właściwie to samym czytaniem i zdobywaniem wiedzy zajmowałem się latem (lipiec-sierpień). We wrześniu zacząłem już coś działać. Przynajmniej próbowałem, ale o tym później.

Czytaj dalej...

Kurs JavaScript – nauka tworzenia dodatkowych funkcji i efektów na stronie

Mając już dosyć sporo wiedzy na temat tworzenia stron internetowych postanowiłem rozszerzyć dalej swoje horyzonty w tej materii. Padło na naukę języka skryptowego JavaScript. Wybór był uwarunkowany dwoma rzeczami: w dotychczasowych publikacjach jakie nabyłem JavaScript był poruszany troszkę głębiej. Po za tym nie miałem własnego serwera i wszystko robiłem lokalnie, dlatego też lepiej było wybrać język działający po stronie przeglądarki. Jednak czy ten wybór był na pewno słuszny? Na chwilę obecną mogę napisać, że szkoda, że wybrałem JavaScript, ale o tym za chwilę. Niemniej jednak zawsze jakieś doświadczenie w pamięci zostało.

Czytaj dalej...

Ostatnia pozycja o typowym tworzeniu stron WWW

Tworzenie stron internetowych – ciąg dalszy. Zakupiłem kolejną książkę o tworzeniu stron. Hmm… być może nudzi Cię już ten temat, ale nie bez powodu piszę o kolejnych publikacjach, które nabyłem. Przynajmniej będziesz wiedział mniej więcej jaką drogę przeszedłem – mniej więcej, bo dokładnie chyba nie będę w stanie podać kolejności książek jakie przeczytałem. Po za tym mam w biblioteczce też książki, które nadal czekają na przeczytanie 😉 O nich nie będę wspominał, bo nic z nich na razie nie mam. No i widzisz także, że ebiznes to nie jest „hop – siup” – trzeba sporo nauki. Choć jeśli się ma kasę to można mniej poświęcić na naukę, ale i tak lepiej jest się podszkolić, żeby wiedzieć na czym się stoi i nie popełniać prostych błędów.

Czytaj dalej...

HTML, XHTML i CSS, czyli kontynuacja nauki tworzenia stron

Po przerobieniu pierwszej książki o tworzeniu stron internetowych postanowiłem zakupić kolejną. Tym razem była ona grubsza i bardziej patrzyłem na spis treści – bo już wiedziałem mniej więcej czego szukać i co by mnie ciekawiło po lekturze pierwszej książki. Może sobie myślisz, że lepiej byłoby już zacząć coś działać w ebiznesie, jednak na tamten czas jeszcze wcale o tym nie myślałem. Po pierwsze nie miałem żadnego pomysłu, może nawet nie wiedziałem, że są jakieś skuteczne metody zarabiania w sieci (nie pamiętam dokładnie co wówczas mi chodziło po głowie). Wiem natomiast jedno – chciałem pogłębić swoją wiedzę i umiejętności w zakresie tworzenia stron. A kolejna książka dawała mi kolejne przykłady i ćwiczenia do robienia.

Czytaj dalej...

Pierwsza strona internetowa – nauka html

Dziś będzie pierwszy wpis opisujący moje początki w ebiznesie. W sumie to jeszcze do ebiznesu bardzo bardzo daleko. Postaram się w miarę możliwości odtwarzać daty z dosyć dużą dokładnością. W końcu gdzieniegdzie są widoczne ślady moich działań 🙂

Do rzeczy. Pewnego styczniowego dnia 2008 roku, gdy za oknem padał śnieg i był siarczysty mróz… zaraz zaraz, zapomniałem, że to nie ma być bajka 😉 Niemniej jednak w tym czasie przeglądając sobie strony internetowe wpadłem na pomysł, że może tak sam bym zaczął się uczyć jak właściwie się robi takie strony.

Czytaj dalej...

Co, gdzie i jak – czyli moje potyczki w ebiznesie

Stało się. W końcu ruszyłem z blogiem, w którym będę opisywać swoje poczynania w biznesie internetowym. Nie będzie tu żadnej ściemy, tylko krok po kroku co robiłem oraz co będę robił, aktualnie w celu zarabiania w Sieci. W sumie chciałem później uruchomić tego bloga, ale z pewnych względów stało się to wcześniej. Jest to wpis właściwie powitalny, więc za dużo tu nie napiszę. Z resztą na tym blogu będę stosować jedną podstawową zasadę: jeśli nie mam o czym pisać, to nie piszę. Proste, prawda? Nie mam zamiaru lać tu wody, więc, jeśli nic ciekawego nie będę miał do przekazania, to nie będę pisać. Jednak na brak treści jak na razie nie będziesz narzekać. W końcu mam wiele z przeszłych zdarzeń do napisania. Ciężko mi także określić systematyczność wpisów – mam różne inne projekty, a tu na blogu mógłbym cały czas pisać 😉

Czytaj dalej...