Ukryte linki w tekście

Autor wpisu: dnia 22 grudnia 2011 w kategorii Pozycjonowanie | 19 komentarzy

Jakiś czas temu pod wpływem pewnych bodźców, zacząłem bardziej zastanawiać nad ukrytymi linkami w tekście. Jest to technika pozycjonerska, która w sposób nieinwazyjny pozwala na umieszczenie linków w tekście. Bardzo fajnie sprawdza się na stronach typu squeeze page czy też wszelkich innych, na których nie chcemy, aby odwiedzający klikał w dane linki, tylko wykonał określoną czynność (np. zapis na listę adresową, kupno produktu). To jest fajne rozwiązanie, bo nasza strona ma linki wewnętrzne, czy też zewnętrzne i nie jest ślepą uliczką dla wyszukiwarek. Tylko, no właśnie… skoro ukryty tekst jest karany przez Google, to czy linki ukryte także?

Zaczęło mnie to zastanawiać. Nie stosuję oczywiście linków w kolorze tła czy w mikroskopijnych rozmiarach. Ale w inny sposób maskuję je.  Przykładowo w stylach ustawiam, żeby linki były w kolorze zwykłego tekstu, bez podkreślenia i po najechaniu na nie dalej były w kolorze zwykłego tekstu bez podkreślenia. Na pierwszy rzut oka nie widać, że jest gdzieś link – trzeba przypadkiem najechać kursorem na dany tekst z linkiem i wtedy pojawi się „łapka”. Na niektórych stronach mam nawet, że po najechaniu kursor nie zmienia się w łapkę – wówczas można poznać link tylko po tym, że na dole przeglądarki pokaże się jego adres.

Ban za ukrywanie linków

Ukrywanie linków stosuje wiele osób np. Paweł Krzyworączka czy Piotr Michalak. Tylko nikt nie mówi, że to może być niebezpieczne. Osobiście też stosuję tę technikę, ale myślę, że może być ona ryzykowna, bo za ukrywanie linków Google może dać bana, czyli wyrzucić stronę z indeksu. Dwa źródła dla Ciebie do poczytania:

Z tekstów tych wynika, że ukrywanie linków jest karane banem. W prawdzie jest to oszukiwanie wyszukiwarki, bo ludzie nie widzą linków.

Na blogu Matt napisał w wolnym tłumaczeniu, że można stylizować linki, ale niektóre działania idą po bandzie i mogą być uznane za złamanie wytycznych Google. Przykład linków, które łamią regulamin Google, który podał Matt to linki w kolorze tekstu, bez podkreślenia i w takiej samej postaci po najechaniu na nie, kursor nie zmienia się w łapkę i dodatkowo w pasku stanu nie pojawia się info o linku (na dole przeglądarki) – to ostatnie jest zrobione za pomocą JavaScriptu. Nie widać wcale, że jest tam link. Jak widzisz ten przykład niewiele się różni od tego, który ja stosuję czasami. Tak że jest tu cienka granica. I nie jestem taki pewien czy Google uzna moje działania za złamanie regulaminu. Ryzyko ponoszę ja.

Tak że generalnie takie maskowanie linków jest jazdą po bandzie moim zdaniem. Dziś jest ok, jutro może być ban. A co Ty myślisz na ten temat? Może masz jakieś doświadczenia w kwestii ukrywania linków?

19 komentarzy dla“Ukryte linki w tekście”

  1. Śliska sprawa z tymi ukrytymi linkami. Sam u siebie oczywiście tego nie stosuję, nawet nie brałem pod rozwagę takiej opcji bo i niby czemu miałoby to służyć?

    Nawet jeśli googlebot się nie połapie w tym procederze to może znaleźć się jakiś życzliwy inaczej, który wyśle do G spam report i wtedy stronę odwiedzi moderator z Search Quality Team, aby ocenić skalę zjawiska.

    Zgadzam się z Tobą Pawle, że absolutnie nie warto. Raz, że utrudnia użytkownikom nawigację, dwa, że ryzykuje się Google Slap za złamanie wytycznych dla webmasterów.

    • Paweł Landzberg pisze:

      Zbyszku, sęk w tym, że takie ukrywanie linków jest przydatne na stronach, na których nie chcemy, aby ludzie przechodzili na dane podstrony, ale chcemy mieć treść na takiej domenie. Na wszelkiego typu stronach przechwytujących i sprzedażowych (jednostronicowych) jest to przydatne.

      No ale trzeba z tym uważać.

      • A rozwiązanie tego w ten sposób, że linki do danych podstron są tylko w sitemap.xml – treść na stronie i dla googlebota jest, a dla użytkowników nie ma bezpośrednich linków. Czy to jednak zły pomysł?

        • Paweł Landzberg pisze:

          Ciekawy pomysł, ale jednak lepiej mieć polinkowane podstrony między sobą moim zdaniem – jest wtedy powiązanie między nimi.

  2. Już wiem czemu miałby służyć taki niewyróżniający się z tekstu link (bez podkreślenia, bez oznaczenia kolorem) 😉

    Omówmy to na takim przykładzie:
    Jest na przykład precel z niezłym spamem, ale w 100% unikalny content. Bez szczególnych zabiegów szybko zjawił się tam googlebot i treść jako unik trafiła do indeksu 🙂 Bardzo ładnie a byłoby jeszcze lepiej gdyby link śródtekstowy się zbytnio nie wyróżniał, a przynajmniej nie na pierwszy rzut oka ^^ chodzi o to, że treść nie jest jakoś super reprezentatywna 😉

    • Paweł Landzberg pisze:

      Zły przykład. W preclach obojętnie czy widać link czy nie.

      Zastosowanie to jest w innych stronach. Załóżmy, że masz stronę sprzedażową. Masz na niej jakiś kurs internetowy. Wszystko fajnie, tylko trudno jest pozycjonować domenę z jedną podstroną. I tu właśnie wstawiamy treści na daną domenę, a linki do niej ze strony głównej (strony z ofertą) są ukryte. Jakie to ma zastosowanie? Otóż mamy treści na danej domenie, co jest mile widziane przez Google. No i jest to treść powiązana ze stroną główną (ofertą). Jednakże każdy kto trafia na stronę z ofertą nie ma przechodzić do podstron z treścią tylko kupić dany kurs. Dlatego ukrywamy przed nim linki do innych treści. Nasz główny cel strony ofertowej jest przecież, żeby sprzedać.

      • Zły tok rozumowania. Dużo lepszy efekt uzyskasz wstawiając na każdą podstronę wyeksponowaną ramkę z możliwością kupna kursu. Dodatkowo zyskujesz wówczas na ruchu z długiego ogona. Jaki jest sens posiadania treści na podstronach z której i tak nic nie skorzystasz? Lepiej to usystematyzować, zrobić hierarchiczną strukturę linków i w ten sposób powstanie nam tematyczny serwis i na każdej podstronie będziesz mógł sprzedawać.

        • Paweł Landzberg pisze:

          To jest robione pod Google – taki jest tego sens. Na stronie głównej nie ma być linków do innych podstron, bo ona ma sprzedawać. Strona główna jest cała ofertą.

          Squeeze Page czy Sales Letter nie mają być serwisami.

          Niemniej jednak na podstronach można dać krótkie info o produkcie i możliwość kupna/zapisu.

  3. pozycjonowanie bielsko pisze:

    Ciekawe jak google wykryje że link jest w kolorze tła, albo obrazek png calkowicie przeźroczysty?

  4. Widzę, że na przykład na stronie poradnika o stresie Pawła Krzyworączki linki w treści oferty nie są ukryte, ale także nie są wyraźnie wyróżnione. Myślę, że tylko w ten sposób można maksymalnie zmniejszyć widoczność linków na stronie aby było to bezpieczne.

    • @KEPO
      Dokładnie tak, jak piszesz.

      Jeszcze do niedawna stosowałem na stronach typu squeeze page ostylowanie CSS, które powodowało, że linki wyglądały na zwykły tekst. Oczywiście po najechaniu na nie pojawiała się „łapka” i adres na dolnej belce. Zatem była to technika „pół-czarna”.
      Doszedłem jednak do wniosku, że jest to nie fair wobec userów (i niebezpieczne z punktu widzenia G).
      Dlatego zmieniłem ostylowanie na takie, że linki są widoczne, ale szczególnie nie rzucają się w oczy (są np. szare, a zwykły tekst czarny).

      Podobnie ma się sprawa z linkami nietematycznymi w stopkach. Też trzeba zrobić z tym porządek, bo G tego nie lubi (userom oczywiście to nie przeszkadza).

      Zatem odradzam takie techniki.

      Pozdrawiam z uśmiechem 😉
      Paweł Krzyworączka

  5. Marek Makarewicz pisze:

    Ja się zastanawiam po co (po za stronami typu SP, które i tak jest ciężko wypozycjonować) w ogóle ukrywać linki?

    • Paweł Landzberg pisze:

      Ja w innych celach nie ukrywam linków niż tylko na takich stronach. Na reszcie wyróżniam je 😉

  6. Someone pisze:

    Nigdy nie stosuję tego typu „czarnych technik” pomimo tego, że są skuteczne – na szczęście wyłącznie na krótką metę 🙂

  7. Google nie lubi ani naszych stron sprzedażowych ani naszych wyciskaczy danych… Po co iść pod górkę i pozycjonować tego typu strony?

    • Może po prostu takie osoby liczą również na ruch z wyników organicznych? Poza ruchem z mailingu i AdWords?

      Tworzę właśnie landing page pod jedną konkretną usługę i aby nie rozpraszać uwagi klientów będzie tylko jeden link na końcu, prowadzący do głównego serwisu. Będzie on widoczny, choć nie będzie specjalnie promowany. Oczywiście wezwań do akcji (zadzwoń) będzie więcej 😉 po prostu ten link tylko dla osób chcących dowiedzieć się jeszcze więcej.
      Ponieważ chcę tego akurat LP promować wyłącznie off-line (do celów testowych), a wręcz nie chcę by pojawiał się wyszukiwarkach (mimo ważnych dla mnie słów kluczowych), to w meta zamieszczę instrukcję noindex, follow. Podczepię także skrypty Google Analytics i skrypt do badań eyetrackingowych.

      Może Paweł opublikuje wpis jak skonstruować skuteczny landing page? Na pewno nie tylko ja bym z chęcią się z nim zapoznał 🙂

  8. Dobrze wiedzieć jak google spogląda na takie kwestie 🙂

  9. Ja jednak unikam tej techniki. Nie jestem może aż taki święty jeśli chodzi o SEO, ale ukrywania linków nie stosuję. Myślę, że przyjdzie czas kiedy Google się ostrzej weźmie za to.

  10. Co do Google, to oficjalnie w wytycznych dla webmasterów, podaje on iż taki proceder jest karany i bardzo łatwo jest mu do tego dojść. Osobiście trochę nie widzę sensu. To już nie lepiej zrobić sztuczny tag, podlinkować z obrazka, czy np z jakiegoś mało widocznego opisu pod obrazkiem? Bo rozumiem, że zależy na tym, aby poszła moc, a użytkownik aby się nie rozpraszał – tak? No to jeszcze lepiej – niech link idzie z H1. Wszystkie H1 ustawione przypuśćmy na niebiesko, a jak jeden będzie czerwony, to a) nikt się nie kapnie, b) pójdzie większa moc, bo to w końcu nagłówek.

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *