Darmowy hosting – pierwsze testy

Autor wpisu: dnia 28 marca 2011 w kategorii Tworzenie stron | 4 komentarze

Gdzieś na przełomie września i października 2008 roku zarejestrowałem się na jednej ze stron oferujących darmowy hosting. Miałem wówczas już jakąś wiedzę teoretyczną i wiedziałem, że do tworzenia profesjonalnego e-biznesu raczej nie należy używać darmowych hostingów, z darmowymi subdomenami. Jednak ten hosting miał za zadanie jedno: zapoznać się jak to wszystko działa w sieci, jak wgrywać stronki do sieci oraz na tym hostingu po prostu testowałem różne skrypty. To było takie konto testowe.

Testową stronkę postawiłem na hostingu w domenie unl.pl – znaczy na subdomenie do tej domeny. Ten hostingodawca już chyba nie istnieje. Nie mam też, żadnej kopii strony, którą tam postawiłem. Właściwie to był taki śmietnik z testowanymi skryptami, które chciałem użyć w swojej przyszłej stronie. Co ciekawe pliki wgrywałem na serwer poprzez panel na stronie. Nie kumałem jeszcze dokładnie jak używać ftp.

Sktypty PHP, JS i bazy danych

Na tej stronie testowałem różne skrypty PHP, JS itp., które uważałem, że mi się przydadzą. Z tego co pamiętam to była to księga gości, system oceny (gwiazdki) i komentarze. Chciałem najpierw testowo sprawdzić, czy dane rozwiązania potrafię wdrożyć. Niezbyt dobrze to mi wychodziło, ale czasem coś tam mi wyszło. Być może czasem też nie wychodziło mi z tego powodu, że hosting miał ograniczenia w działaniach skryptów.

Skrypty oczywiście nie tworzyłem sam 😀 Bazowałem na gotowych rozwiązaniach. Z lepszych stron ze skryptami, w których szukałem potrzebnych mi rzeczy były następujące:

Były jeszcze inne strony, ale na te najczęściej zaglądałem. Sporo się tego natestowałem i sporo czasu na to traciłem.

Darmowy hosting – czy warto?

Jak już wspomniałem hosting ten był dla testów. I dobrze. Na poważną stronę się nie nadawał. Chociażby z tego względu, że był bardzo ograniczony. Zauważ także, że napisałem, że ten hostingodawca już nie istnieje, więc jak widzisz, gdybym miał tam poważną stronę to z dnia na dzień przestała by ona istnieć.

Z resztą nawet jak hosting ten był aktywny, to coś im się tam popieprzyło i wszystkie strony utrzymywane na ich hostingach poszły w las 😉 Część z tychże stron administratorzy odzyskali, ale części nie udało się odzyskać. Skąd o tym wiem? Pewnego dnia (szmat czasu później) chciałem wejść w swój panel i coś sprawdzić. Wszedłem najpierw na adres strony i ku mojemu zdziwieniu przeglądarka nic nie znalazła. Poszperałem na ich forum i stamtąd wyczytałem info o awarii i utracie danych, w związku z czym także i stron.

Tak że jak widzisz na darmowych hostingach nie ma co stawiać profesjonalnych stron. Jesteś uzależniony od dostarczyciela usługi, a jej jakość pozostawia wiele do życzenia (strona także ładowała się topornie). Po za tym często w darmowych hostingach usuwane są strony, które są nieaktywne (czytaj nieaktualizowane).

To był mój pierwszy i ostatni darmowy hosting.

4 komentarze dla“Darmowy hosting – pierwsze testy”

  1. Patryk pisze:

    Dla mnie nie ma najmniejszego sensu korzystać z darmowych hostingów. W erze hostingów za 20zł rocznie gdzie masz elegancki panel, szybki support i pewność, że Twoja strona nie zniknie za parę tygodni.

    • Paweł Landzberg pisze:

      Zgadzam się. Ewentualnie można je wykorzystać do zabawy. Ewentualnie można by skorzystać z darmowych platform blogowych (są stabilniejsze), ale to tylko dla hobbystów czy innych osób, którzy coś tam chcą sobie tylko pobazgrać w Sieci. Do biznesu i jakichś projektów się nie nadają zupełnie.

      • Patryk pisze:

        Darmowe platformy blogowe to już inna sprawa. Ja sam korzystam z bloggera i wordpress.com. Szczególnie wordpress.com jest idealne pod zaplecze, pozycjonuję się tak, że jestem w szoku. Od razu można dużo linków dodawać i pozycja skacze, aż miło.

        • Paweł Landzberg pisze:

          Dlatego też wspomniałem o takich platformach. Mimo, że są ograniczone, to do jakichś mało skomplikowanych stron mogą nawet być np. tak jak piszesz pod zaplecze czy też nawet pod ministrony.

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *